Co Twój sklep mówi o Tobie klientowi – audyt w 15 minut, który zrobisz sam

Twój sklep codziennie prowadzi rozmowy z klientami, w których Cię nie ma. Pierwsze wrażenie, decyzja o zakupie, moment porzucenia koszyka – wszystko dzieje się bez Ciebie. Poniżej siedem konkretnych testów. Zajmą Ci łącznie kwadrans. Do każdego zrób sobie od razu notatkę: OK, do poprawy albo katastrofa. Na końcu będziesz wiedzieć, gdzie tracisz sprzedaż.

Zanim zaczniesz

Otwórz swój sklep na telefonie, w trybie incognito. Nie na laptopie, nie zalogowany, nie z autouzupełniania. Klient nie zna Twojego sklepu – Ty na tę chwilę też przestań.

1. Pierwsze 5 sekund

Wejdź na stronę główną. Zatrzymaj się. Nie przewijaj. Co widzisz?

Sprawdź: czy w 5 sekund wiesz, co ten sklep sprzedaje i dla kogo? Bez czytania regulaminu, bez zjeżdżania w dół.

Katastrofa: baner z abstrakcyjnym hasłem, „witamy w naszym sklepie”, karuzela z pięcioma slajdami. Klient nie wie, gdzie trafił, i klika wstecz.

OK: hasło mówiące wprost, co sprzedajesz, do tego widoczne kategorie albo bestsellery.

2. Zdjęcia produktów

Wejdź na losową kategorię. Popatrz na miniatury. Kliknij w jeden produkt.

Sprawdź: czy zdjęcia wyglądają jak Twoje, czy jak z hurtowni? Czy jest więcej niż jedno? Czy pokazują produkt w użyciu, w kontekście, na osobie – czy tylko na białym tle?

Katastrofa: jedno zdjęcie na produkt, identyczne jak u konkurencji, bo pobrane od tego samego producenta. Klient nie ma powodu kupować u Ciebie.

OK: kilka zdjęć, w tym choć jedno „z życia”, własne albo wyraźnie wyróżniające się od standardu.

Uwaga: zdjęcia to najbardziej niedoceniana część sklepu. Ich jakość mówi klientowi więcej o Twojej firmie niż cały tekst „o nas”.

3. Opinie i sygnały zaufania

Zjedź na dół karty produktu. Zjedź na dół strony głównej. Zjedź do stopki.

Sprawdź trzy rzeczy:
🔸 czy są opinie o produktach – i kiedy jest ostatnia
🔸 czy widać opinie o sklepie (Zaufane Opinie, Ceneo, Trustpilot, Google)
🔸 czy w stopce jest pełna nazwa firmy z NIP-em i adresem

Katastrofa: „Bądź pierwszy, który oceni ten produkt”, brak opinii o sklepie, w stopce tylko „© 2024 Sklep”. Klient nie wie, czy w ogóle istniejecie.

OK: opinie z ostatnich miesięcy, widoczna średnia, dane firmy jak z KRS.

4. Cena, dostawa i zwroty – bez szukania

Zostań na karcie produktu. Nie klikaj w koszyk. Nie szukaj w regulaminie.

Sprawdź:
🔸 czy od razu widzisz koszt dostawy (albo próg darmowej dostawy)
🔸 czy widzisz, kiedy produkt zostanie wysłany
🔸 czy widzisz podstawową informację o zwrotach (14 dni, bezpłatnie / z kosztami)

Katastrofa: koszt dostawy poznajesz dopiero w koszyku, informacji o zwrocie szukasz w regulaminie na dole strony.

OK: te trzy informacje są w widocznym miejscu na karcie produktu. Klient nie musi zgadywać ani szukać.

5. Metody płatności zgodne z 2026

Dodaj produkt do koszyka. Wejdź do kasy. Sprawdź listę płatności.

Sprawdź: czy są tam Apple Pay, Google Pay i BLIK? To trzy najważniejsze metody mobilne w Polsce w 2026 roku. Bez nich klient kupujący z telefonu musi wyciągać kartę — a nie każdy ją ma pod ręką.

Katastrofa: tylko „przelew tradycyjny” i „karta”. Klient na telefonie zamyka zakładkę.

OK: BLIK, Apple Pay, Google Pay, karty, opcjonalnie płatności odroczone (PayPo, Klarna).

6. Kontakt jak z prawdziwą firmą

Wejdź w zakładkę „Kontakt” albo poszukaj kontaktu w stopce.

Sprawdź: czy znajdziesz numer telefonu, mail i najlepiej godziny pracy. Bonus: live chat na stronie.

Katastrofa: tylko formularz kontaktowy, bez telefonu i maila. Klient z problemem („kiedy dojdzie moja paczka?”) nie ma jak się skontaktować szybko.

OK: numer telefonu, mail, godziny odpowiedzi. Widoczne, nie ukryte.

7. Kup coś u siebie

Ostatni test i najważniejszy. Kup coś w swoim sklepie na telefonie, jedną ręką, w pośpiechu. Doprowadź zakup do samego końca (możesz anulować, zanim zapłacisz).

Zwróć uwagę na:
🔸 ile kroków dzieli Cię od finalizacji
🔸 gdzie coś się rozjeżdża na ekranie telefonu
🔸 gdzie musisz się zatrzymać i zastanowić
🔸 gdzie „pomyślałbyś sobie” jako klient: „a wiesz co, może później”

Katastrofa: nie doszedłeś do końca, bo coś Cię wkurzyło.

OK: przeszedłeś płynnie, w pod minutę, bez wahania.

Ten jeden test pokaże Ci więcej niż wszystkie audyty razem wzięte. Zrób go raz na kwartał. Zawsze wyłapiesz coś nowego.

I co teraz

Przejrzyj swoje notatki. Nie musisz naprawiać wszystkiego naraz. Wybierz jedną „katastrofę” i zajmij się nią najbliżej. Potem drugą. Tak wygląda realna optymalizacja sklepu – bez wielkich rewolucji, bez „przebudowy od zera”, bez wydawania fortuny.

Większość sklepów, które audytujemy, ma katastrofy w 2–3 punktach. Naprawienie ich zwykle wystarczy, żeby sprzedaż drgnęła – bez zwiększania budżetu reklamowego.

Porozmawiajmy o Twoim sklepie

Jeśli po tym teście masz listę problemów, a nie wiesz, od czego zacząć – pomożemy to poukładać. Robimy audyty sklepów wdrożonych też przez innych, z konkretnymi rekomendacjami. Bez „warto pomyśleć” – konkret, co zmienić i w jakiej kolejności.